Właśnie pojawiła się wersja Beta 3 iOS5. Ja postaram się jednak podsumować moje dotychczasowe doświadczenia z wcześniejszymi wersjami iOS5. Używam bety od ponad miesiąca i jest ona zainstalowana w moim podstawowym telefonie, którego używam na codzień.

iOS 5 wprowadza sporo zmian, jednak ich zdecydowana większość to kosmetyka. Jeśli chodzi o iPhone, to najbardziej zauważalne są nowe powiadomienia. Zdecydowanie poprawiają one wygodę korzystania z telefonu. Kolejnym, entuzjastycznie przyjętym przeze mnie ficzerem jest bezpośredni dostęp do aparatu. Nie trzeba już odblokowywać urządzenia, wpisywać kodu, szukać ikonki z obiektywem itd. itp. Genialne, ale… Przyzwyczajenie drugą naturą człowieka. Wiele razy po prostu nie pamiętałem o istnieniu tej funkcji i robiłem wszystko po staremu. Udogodnieniem, które stale wykorzystuję jest za to wyzwalanie migawki przyciskiem głośności – wręcz niezbędne gdy prosimy mniej zbratanych z technologią o zrobienie nam zdjęcia. Pozostałych „przełomowych funkcji” jakoś nie odnotowałem i mógłbym się bez nich obyć.

Jeśli chodzi o iPada, to aparat nie jest najczęściej wykorzystywaną przeze mnie funkcją. wybaczcie. Nawet nie wiem, czy działa robienie zdjęć przyciskiem głośności. Nie przyszło mi do głowy sprawdzić. Sprawdziłem za to jak działa nowa, rozsuwana klawiatura. Werdykt? Działa znakomicie. Od momentu pojawienia się iPada twierdziłem, ze powinno się go obsługiwać kciukami i nareszcie można w ten sposób pisać. Kolejną funkcją, którą bardzo sobie chwalę jest przeglądanie w kartach w Safari. Korzystałem wcześniej w wielu przeglądarek, żadna jednak nie była w stanie zastąpić tej standardowej. Teraz Safari zastąpiło wszystkie inne. Oczywiście na iPadzie.

Plusy nowego iOS już wymieniłem, teraz pora na minusy, w końcu to beta. Wersja testowa, wersją testową ale śmiem twierdzić, że iOS beta działa lepiej niż niejeden finalny Android. Niektóre programy dostają czkawki, inne zamykają się znienacka… Nic czego bym nie widział w moim HTC Hero. Za to działa aparat fotograficzny i telefon sam się nie wyłącza. Teraz całkiem serio. Generalnie jest nieźle. iOS5 można normalnie używać, choć niektóre funkcje nie są jeszcze dopracowane. Powiadomienia czasem wyskakują dwa razy, aparat działa dziwnie wolno, ale to choroby wieku niemowlęcego. Z iPadem jest trochę inna historia, bo jeśli się go nie uśpiło przyciskiem (tzn. uśpił się przez smart cover lub sam przez bezczynność) to po kilku minutach się wieszał. Dlatego właśnie powróciłem do czwórki i na razie nie zamierzam updateować ponownie.

iOS5 używa się całkiem fajnie, ale „przełomowe” funkcje, bez których „nie mogę się obejść” można wyliczyć na palcach jednej ręki. Do tego dochodzi odrobinę mniejsza niż zwykle niezawodność no i prawdopodobne problemy, jak te moje z iPadem Jeśli zatem nie możesz się doczekać na iOS5, poszukaj kogoś znajomego z developerskim kontem i aktualizuj. Jeśli jednak cenisz sobie komfort i spokój, lepiej się wstrzymaj, bo to wycieczka na nieznane tereny niestabilności, bliższe użytkownikom Windows i Androida.

Tagged with:
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>