Kiedy zaprezentowano ładowarkę Apple byłem dość mocno zdziwiony. Zdarzały się już dziwne produkty, jak iPod HiFi, ale nie spodziewałem się czegoś tak małostkowego i peryferyjnego jak ładowarka do akumulatorków. Ok, teoretycznie odpowiada ona na spore zapotrzebowanie na baterie, jakie powstaje w przypadku posiadania klawiatury, Magic Mouse i Magic Trackpad, ale zdecydowana większość użytkowników korzystających do tej pory z akumulatorków posiada już ładowarkę. Apple Battery Charger wygląda oczywiście bardzo ładnie, Designed By Apple in California i takie tam, ale to nadal zwykła ładowarka i zwykłe akumulatorki. Dlatego do pewnego momentu nie rozumiałem zamysłu marketingowego, stojącego za tym produktem.

Apple Charger -ładowarka AppleOświeciło mnie podczas ostatniej wizyty w Apple Store, gdzie udałem się, by tym razem obejrzeć sklep na spokojnie. Miejsce naprawdę robi na klientach spore wrażenie i wyzwala chęć wejścia w posiadanie jakiegoś cacka z jabłkiem na obudowie. Tak się składa, że najtańszym gadżetem z nadgryzionym jabłkiem jest… tak ta, właśnie Apple Battery Charger. Nie dość, że suma jaką trzeba wydać jest niewielka (29 euro), to jeszcze stosunkowo łatwo sobie usprawiedliwić ten zakup. Przecież każdy ma w domu wiele urządzeń wykorzystujących akumulatorki, które zawsze mogą się przydać. Tym sposobem ładowarka Apple jest najbardziej chodliwym towarem w sklepie. Za równowartość obiadu dla dwóch osób można wyjść z Apple Store z woreczkiem z logo nadgryzionego jabłka i stać się obiektem zazdrości innych klientów centrum handlowego. Pudełko z ładowarką rozmiarem przypomina przecież to od iPhone, czy iPoda.

Pomysł jest równie prosty, co genialny. Sprytny marketing sprawia, że kupujemy coś, czego tak na prawdę nie potrzebujemy, za więcej niż to jest warte, tylko dlatego, żeby poczuć się lepiej. Apple, otaczając klienta swoimi atrakcyjnie wyeksponowanymi produktami, wyzwala pożądanie i niejako wymusza kupienie czegokolwiek. Potwierdzeniem mojej tezy może być fakt, że na półkach Apple Store, było tylko kilka ostatnich ładowarek. Nawet iPhone 4 się tak szybko nie rozszedł.

PS. Nie, ja nie kupiłem sobie Apple Battery Charger. Całkiem niedawno nabyłem wypasioną ładowarkę marki Sony i szkoda mi pieniędzy.

Tagged with:
 

4 Responses to Ładowanie pożądania

  1. Arek pisze:

    OMG, jasne że lans jabłkiem istnieje, ale to już chyba lekka przesada. Nie wierzę że ktoś jest aż tak zdesperowany, że będzie się lansował ładowarką :D

  2. [...] This post was mentioned on Twitter by Robert Wojno, s@ntee. s@ntee said: RT @elrobsono: Blog in polish: Dlaczego Apple sprzedaje ładowarkę do akumulatorków? http://bit.ly/aAcGW5 [...]

  3. MacMax pisze:

    Bardzo podoba mi się ten artykuł jak i inne na tym blogu. Super blog! Dodaję do RSS ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>